środa, 28 grudnia 2011

Igor...

czyli moja wersja scrapliftu wzorowanego na pracy Rencaa (oryginalna praca tutaj).
Scrap wykonany był w listopadzie na wyzwanie forum DigiScrap ale jakoś do tej pory nie miałam okazji go pokazać... zresztą takich digitalowych prac, które nie widziały światła dziennego jest mnóstwo w czeluściach twardego dysku... może kiedyś się doczekają swojego blogowego debiutu :o)




CREDITS :

literki:i - Monika 69, r - Marie, Ink and Water od Honey Designs
pozostałe elementy pochodzą z zestawu Funny World od Digital Crea


Jak Wam minęły Święta ???
Lenistwo ???
Obżarstwo ???
Dla mnie były bolesne... plecki mi się zepsuły (zapewne od przedświątecznego nicnierobienia)
dzisiaj byłam się naprawić u nieocenionego Pana Stefanka - wynik: dwa kręgi...   
ufff...już są na swoim miejscu... i niech tam zostaną :o)

sobota, 24 grudnia 2011

Gdy Pierwsza Gwiazdka rozbłyśnie...

niech moje życzenia powędrują do wszystkich, którzy tu do mnie zaglądają...
niech ten świąteczny, magiczny czas przyniesie Wam chwile wytchnienia i spokoju, które spędzone w gronie najbliższych, ukochanych osób, będą wyjątkowe, radosne i niepowtarzalne...




środa, 21 grudnia 2011

Prezenty...

...prezenty, prezenty, prezenty...
Jutro moje dzieciaczki maszerują do szkoły po raz ostatni w tym roku :o)
Jutro będą dzielić się opłatkiem ze swoimi kolegami z klasy,
będą śpiewać kolędy i obdarowywać się prezentami.
Córka ma osobista zażyczyła sobie, żebym zapakowała jakoś prezent, który zakupiła dla wylosowanej koleżanki.
No to jakoś zapakowałam...



Cieżko mi to szło, bo nastrój mam dziś kiepski i to nawet bardzo kiepski...
Ręka mnie boli, nic robić nie mogę, a na dokładkę takie smutne wieści tutaj...
Nic tylko usiąść i płakać...



niedziela, 18 grudnia 2011

Ostatnie świąteczne z milusińskimi...

...a milusińscy,czyli dzieciaczki - słodziaczki odgrywają na karteczkach rolę świątecznych skrzatów...
Tu w roli głównej córeczka mojej przyjaciółki


tak się prezentuje środek...

Ta karteczka poleci do mojej kuzynki, którą los obdarzył dwoma uroczymi chłopaczkami...
czapy na głowach dorobione z papieru dla dopełnienia klimatu świątecznego...

mimo zbliżenia pewnie i tak ciężko dostrzec świecący embossing...

I to by było na tyle proszę Państwa :o)
Więcej na tegoroczne święta już nie będzie...
i tak jestem pełna podziwu dla siebie, że udało mi się zrobić pięć sztuk...
jak w przyszłym roku zacznę w październiku to będzie więcej do pokazania :o)




niedziela, 4 grudnia 2011

Kartek ciąg dalszy...

na biurku porozkładane papiery, wstążki, punchery i inne "przydasie"...
czyli przedświąteczne prace nadal w toku...
Wciąż rządzą papiery od Scrap Cake - podtrzymuję stwierdzenie z poprzedniego postu, że są rewelacyjne !!!
Dają ogrom możliwości - można z nich stworzyć niepowtarzalne karteluszki...
Postanowiłam, że każda karteczka, która wyjdzie w tym roku spod moich rąk będzie zupełnie inna...

...pierwsza...


na zbliżeniu chciałam uchwycić wzór ze wzorzystego stempelka, potraktowanego błyszczącym proszkiem do embossingu


...druga...


ciężko było zrobić zdjęcie, żeby choć trochę oddało rzeczywistą pracę, która mocno spryskana Perfect Pearls błyszczy, niczym "pomalowana" mrozem...



...a za oknem deszcz...


wtorek, 29 listopada 2011

Świątecznych kartek czas...

...na większości blogów ta tematyka króluje już od dawna...
ja nie jestem zwolenniczką tak wczesnych przygotowań do świąt; drażnią mnie sklepowe ozdoby świąteczne, które mają cieszyć oko właściwie od początku listopada...to zupełnie nie ma uroku...
Za swoje karteczki wzięłam się dopiero teraz, choć cudne papiery od Scrap Cake zakupiłam już jakiś czas temu :o) Kolekcja jest fantastyczna, właściwie wystarczy kilka dodatków i gotowe...


chciałam uchwycić na zbliżeniu jak się pięknie mieni potraktowana Perfect Pearls ale niespecjalnie mi to wyszło...



piątek, 25 listopada 2011

Post dla cierpliwych...


...czyli uzupełnienie zajawki....

Poniżej kilkanaście stron, które złożone do tzw. "kupy" :o) tworzą album.
Uwiecznione są w nim beztroskie chwile, jakie spędziła moja córcia na pierwszym w życiu dwutygodniowym wyjeździe bez rodziców...hmmm było to dwa lata temu - upssss nieźle się z tym grzebałam...haha. Ok, nie będę już przynudzać zbędnymi wpisami - kto ma cierpliwość niech ogląda :o)

ten balon na okładce znalazł się nie bez powodu - takie logo w roku 2009 widniało na koszulkach kolonijnych jakie otrzymali uczestnicy FSMD 

dwa tygodnie w wielkim skrócie, czyli co? i kto?

skład pokoju nr 2 w komplecie :o)

w ferworze zabawy...

wycieczka do Western City...

jak na kolonie artystyczne przystało rekwizyty i scena na przedstawienie zostały wykonane własnoręcznie...

żeby przedstawienie wypadło perfekcyjnie były próby, próby i jeszcze raz próby...

przedstawienie o...smoku - żeby po latach pamiętać treść bajki, zrobiłam specjalną kieszonkę, w której schowany jest cały scenariusz z przedstawienia...

najważniejszy moment - premiera...

a poniżej nocne próby sprawdzające odwagę czyli tzw. chrzest...
Lidka z zasłoniętymi oczami odrysowuje odcisk "smoczej łapy"...

a tu, zjada jakieś "pyszne" twory...
jej chrzest bojowy został potwierdzony smoczym certyfikatem, który zeskanowałam i pomniejszony wkleiłam ku pamięci :o)

coś, co dziewczynki lubią najbardziej - wybory miss i mistera... przegranych nie było, każde dziecko otrzymało swoją szarfę :o)

w gorące dni można było ochłodzić stopy w górskim strumieniu...

nie mogło też zabraknąć górskich wędrówek...

przyjaźnie dziecięce są bezcenne...

zajęcia muzyczo...

taneczne...

przy takich zajęciach można czasem boki zrywać :o)

wycieczka do Karpacza i zakupiona tam pamiątkowa pocztówka...

opis Muzeum Zabawek...


spacery czasem bywają męczące... czas na mały odpoczynek :o)

oryginalna Karta Wstępu do Karkonowskiego Parku Narodowego...

na takich wyjazdach nie może zabraknąć ogniska, pieczenia kiełbasy i dźwięków gitary...

strona albumu ze schowkiem na płytę CD z większą ilością zdjęć kolonijnych...


bardzo ważna pamiątka - pierwszy, samodzielnie napisany list do rodziców...


wszystko co dobre szybko się kończy - zeskanowany i pomniejszony dyplom za wytrwanie przez 14 dni z dala od rodziców :o)

okładka z tyłu albumu...

...uff...
nie wiem czy ktoś dotrwał do końca, jeśli tak to jeszcze powiem w skrócie, że to była niezła frajda. Zrobić taki album to dla mnie osobiście ogromne wyzwanie, bo czasu okrooopnie brakuje na takie działania. Ale utwierdziłam się w przekonaniu, że to fajna pamiątka i na pewno jeszcze kilka podobnych zrobię... tym bardziej, że dziecię me bardzo zadowolone :o) a to dla mnie największa nagroda....


środa, 23 listopada 2011

Mała zajawka pewnego albumu...

...




...nie mam dzisiaj siły na pisanie...
ale obiecuję poprawę... w następnym poście będzie więcej do poczytania, i na pewno więcej do pooglądania, bo album jest gruuuby - spięty ośmiocentymetrowym ringiem  :o)