Co tam w niebie dadzą Ci
.: ja to ja :. żona mojego męża i mamuń słodkiej pary rozrabiaków; często wychodzę z siebie i staję obok :-) a kiedy już stoję obok to dekupażuję, czytam, scrapuję... od czasu kiedy los zaśmiał mi się w nos, nacisk kładę na tę ostatnią pasję - życie jest takie ulotne i takie kruche... chcę zatrzymać ten czas, który jest mi jeszcze dany, chcę zarejestrować wszystkie ważne wydarzenia na później... to są takie moje chwile, które nazywam "święte godziny", szkoda tylko, że mam ich tak strasznie mało :-(
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gadu-gadu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gadu-gadu. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 1 listopada 2012
piątek, 26 października 2012
Nie bądź taka - pokonaj raka...
to hasło kampanii pod honorowym patronatem Prezydent Łodzi - Hanny Zdanowskiej.
Kampania, która co roku odbywa się w październiku ma na celu wskazanie POTRZEBY PROFILAKTYKI, a zwłaszcza badań zapobiegających zachorowaniom na raka PIERSI. Pomimo kampanii prowadzonych od lat, wciąż zachorowalność jest wielka, a przecież wyleczalność zależy od wczesnego wykrycia!
Miałam w tym roku przyjemność uczestniczyć w koncercie charytatywnym i wesprzeć w ten sposób Federację Stowarzyszeń Amazonki oraz łódzką Fundację Kocham Życie, którą prowadzi moja serdeczna koleżanka od piersi Marzenka. W ramach profilaktyki Marzenka uczy dzieciaki w szkołach średnich jak się wykonuje samobadanie, a na specjalnym fantomie młodzież może namacalnie wyczuć "guzy" znajdujące się w piersi.
Przyznacie sami, że cel koncertu szczytny !!!
Twarzą tej kampanii była Ewa Będzia - Miss Polski Ziemii Łódzkiej, która mówiła o tym, że profilaktyka raka piersi dotyczy także młodych kobiet, ponieważ jest coraz więcej przypadków zachorowań naprawdę młodziutkich dziewczyn.
Sam koncert był fantastyczny, świetnie prowadzony przez Monikę Czerską i Monikę Kamieńską.
Rozpoczął się występem tanecznym, a w dalszej części były same doznania przyjemne dla uszu :)
Mimo tego, że koncert odbył się w środku tygodnia, mimo tego, że prosto z pracy młodego zawiozłam na angielski, w trakcie zrobiłam zakupy, odebrałam go z angielskiego, zawiozłam do domu i z wywieszonym jęzorem, bez obiadu pojechałam do AOIA cieszę się, że mogłam uczestniczyć w tym wydarzeniu - to było naprawdę niesamowite przeżycie...
Kampania, która co roku odbywa się w październiku ma na celu wskazanie POTRZEBY PROFILAKTYKI, a zwłaszcza badań zapobiegających zachorowaniom na raka PIERSI. Pomimo kampanii prowadzonych od lat, wciąż zachorowalność jest wielka, a przecież wyleczalność zależy od wczesnego wykrycia!
Miałam w tym roku przyjemność uczestniczyć w koncercie charytatywnym i wesprzeć w ten sposób Federację Stowarzyszeń Amazonki oraz łódzką Fundację Kocham Życie, którą prowadzi moja serdeczna koleżanka od piersi Marzenka. W ramach profilaktyki Marzenka uczy dzieciaki w szkołach średnich jak się wykonuje samobadanie, a na specjalnym fantomie młodzież może namacalnie wyczuć "guzy" znajdujące się w piersi.
Przyznacie sami, że cel koncertu szczytny !!!
Twarzą tej kampanii była Ewa Będzia - Miss Polski Ziemii Łódzkiej, która mówiła o tym, że profilaktyka raka piersi dotyczy także młodych kobiet, ponieważ jest coraz więcej przypadków zachorowań naprawdę młodziutkich dziewczyn.
Sam koncert był fantastyczny, świetnie prowadzony przez Monikę Czerską i Monikę Kamieńską.
Rozpoczął się występem tanecznym, a w dalszej części były same doznania przyjemne dla uszu :)
- Aleksandra Henkiel-Jachowicz (tutaj można posłuchać piosenki w jej wykonaniu, którą między innymi zaśpiewała podczas koncertu)
- Anna Cymmerman ze swoim wspaniałym sopranem lirycznym
- Alicja Majewska i Włodzimierz Korcz - wysłuchałam na żywo takich songów jak "Być kobietą", "Jeszcze się tam żagiel bieli", "To nie sztuka wybudować nowy dom" i wiele innych znanych szlagierów. Sami artyści niesamowici - widać było między nimi tą chemię artystyczną, o której mówili w którymś z wywiadów :) fantastycznie się uzupełniają.
Mimo tego, że koncert odbył się w środku tygodnia, mimo tego, że prosto z pracy młodego zawiozłam na angielski, w trakcie zrobiłam zakupy, odebrałam go z angielskiego, zawiozłam do domu i z wywieszonym jęzorem, bez obiadu pojechałam do AOIA cieszę się, że mogłam uczestniczyć w tym wydarzeniu - to było naprawdę niesamowite przeżycie...
środa, 22 sierpnia 2012
Na kanapie siedzi leń...
po niezwykle pracowitym maju i czerwcu, odpoczynek w lipcu tak mnie rozleniwił, że się nijak zebrać w sobie nie mogę... blog zakurzony odłogiem leży od kilku miesięcy - ech wstyd... jakiś kopniak w tyłek by mi się przydał, czy coś...mam niby pomysły na różne prace i ochotę wewnętrzną również, w głowie setki planów, ale jak już usiądę w swoim scrapowym kąciku to mi się odechciewa :( skaczę sobie tylko po zaprzyjaźnionych blogach i martwię się... i strach znów łaskocze mój tyłek...
jedyny plus tego lenistwa jest taki, że naczytałam się książek co niemiara !!! w ciągu roku szkolnego i na tą przyjemność brakuje czasu...
numerem jeden mijających już wakacji jest pozycja Kalicińskiej "Lilka" - zakupiłam ją, wcale nieświadoma rakowego wątku... no cóż: życie, troski i przemijanie... to
piękna opowieść o tym co było, jest i będzie...o miłości, która się
wypaliła, o uczuciach, które już dawno wygasły, o przebaczeniu, o próbie
zrozumienia drugiej osoby, o chorobie, która bardzo zbliża i pozwala spojrzeć na wszystko inne z
dużym dystansem...
jak dobrze, że są takie książki, które połyka się jednym tchem...
poniedziałek, 26 marca 2012
Sobotnie Scrapowisko
...w tak doborowym towarzystwie i z takimi atrakcjami powinno jak dla mnie odbywać się cyklicznie, co najmniej raz na dwa miesiące :o)
Ta atmosfera, pogaduchy, śmiechy, wymiana doświadczeń, szaleństwo zakupów...
...coś pięknego - tego się nie da opisać, to trzeba przeżyć...
Naprawdę niech żałują ci, którzy nie przybyli na łódzką imprezę !!!
Było mnóstwo kursów, konkursów, kreatywnych osób od których można było nauczyć się ciekawych rzeczy...
Ja osobiście prawie cały dzień spędziłam przy craftowym stole The Scrap Cake.
Można było tworzyć do woli prace z pięknych papierów, które organizator udostępniał bez ograniczeń...
Mimo tego, że nie zabrałam ze sobą żadnych zdjęć zrobiłam dwa LO... muszę im nadać jeszcze lekkiego szlifu i pokażę wkrótce, a na dowód, że było warto spędzić ten sobotni dzień na zlocie mała zajawka prac, które wyszły spod moich rąk...
Zdjęcia dokumentujące moje "rękoczyny" zapożyczyłam z blogów, na których dziewczyny zamiesćiły fotorelację z sobotniej imprezy - mam nadzieję, że nie będą miały mi tego za złe, ja oczywiście zapomniałam aparatu... standard...
Gdyby ktoś chciał więcej poczytać to zapraszam tutaj - dziewczyny na bieżąco dopisują linki do stron z relacjami z sobotniego Scrapowiska :o)
Na tym jednak nie skończył się dzień :o) w naszym łódzkim lokalu odbyło się after party...
oprócz nas - łodzianek, imprezę zaszczyciły takie osobistości jak Brises, KitiW, Ayeeda z nieocenionym małżonkiem ;o) dziewczyny z Lublina z immacolą na czele...
Były pyszne tosty, smakowite sałatki i ... wino, którego nie dało się otworzyć :o)
dopiero męska ręka sprawiła, że można było umoczyć usta w tym wyśmienitym trunku...
Zapożyczyłam kilka zdjęć z wieczornej imprezy od Ayeedy
...mój strój zupełnie przypadkowo dopasowany jest do obrusów na stole :o)...
To był długi ale przesympatyczny dzień :o)
Dziekuję jeszcze raz wszystkim za niesamowie wrażenia i zabawę do nocy
sobota, 24 grudnia 2011
Gdy Pierwsza Gwiazdka rozbłyśnie...
niech moje życzenia powędrują do wszystkich, którzy tu do mnie zaglądają...
niech ten świąteczny, magiczny czas przyniesie Wam chwile wytchnienia i spokoju, które spędzone w gronie najbliższych, ukochanych osób, będą wyjątkowe, radosne i niepowtarzalne...
niedziela, 13 listopada 2011
Jesiennie...
...jak na porę roku przystało, dwa digitalowe scrapki...
Pierwszy powstał na wyzwanie mapkowe na forum DigiScrap - mapkę do tej zabawy przygotowała Anetka. Praca z mapkami to fajna sprawa, zwłaszcza kiedy wena nie jest zbyt łaskawa i brak człowiekowi pomysłu na układ...

CREDITS:
kwiat miechunki, liście - Florju
ptaszek, budka, gałązki, tło i ramka - Rena & Paprika
Na miesiąc listopad wybrany został piękny, jesienny zestaw stworzony przez naszą rodzimą scraperkę - Marzenę
Ja wykorzystałam zestaw tak, jak widać poniżej ale dziewczyny z forum stworzyły z niego istne cuda
Dobre duszyczki, które dotrwały do końca będę prosiła o pomoc...
Pisałam, w którymś z poprzednich postów o Maksie, który chodzi razem z moim synem do klasy... do pierwszej klasy... więc życia przed nim jeszcze szmat. Niestety zdiagnozowana kilka tygodni temu białaczka może zapisać w życiu tego chłopca zupełnie inny scenariusz...Działające przy naszej szkole Stowarzyszenie, rozpoczęło zbiórkę pieniędzy na leczenie...Poniżej zeskanowana wizytówka z numerem konta - koniecznie z dopiskiem Dla Maksa. Nie trzeba przekazywać połowy wypłaty...liczy się każda złotówka, im więcej osób, tym większe szanse na wyleczenie !!!
Proszę, nie bądzcie obojętni...
niedziela, 25 września 2011
Sobota w doborowym towarzystwie...
...upłynęła pod znakiem pogaduszek, ploteczek, nowinek, zakupów i śmiechów.
Wszystko to oczywiście za sprawą drugiego z kolei Kreatywnego Spotaknia Miłośników Scrapbookingu. Nie mogło mnie zabraknąć na tym spotkaniu - zrezygnowałam nawet z wyjazdu do Ciechocinka, na który miałam ogromną ochotę... I najważniejsze, że nie żałuję tej decyzji. Nagadałam się za wszystkie czasy z moimi dawno niewidzianymi kumpelkami z Uroczyska. Osiem godzin zleciało nie wiadomo kiedy... ech ten czas...Do domu wróciłam z niedosytem :) ale i z torebką zakupów - no nie mogłam się oprzeć i już !!!
Mój kącik tfu :-) rczy jest teraz bogatszy o fantastyczne literki samoprzylepne - zawsze mam ich zbyt mało, żeby sklecić wyraz :)
W Galerii Rae zakupiłam dwa cudne papiery i tagi z polskimi wyrazami - super, że jest coraz większy wybór tego typu produktów; pisałam już kiedyś, że nie trawię angielskich zwrotów na scrapach, choć czasem nie ma wyjścia i taki trzeba użyć...
Wydałam też parę złotych w Scrapińcu, kupując grunge'owe literki i wyrazy dotyczące wakacji
Nie mogłam też nie skorzystać z okazji i nie zakupić zestawu "Małe Potworki" - wizję albumu z tych papierów mam już od dawna w głowie... natomiast "Jasna Strona Życia" jakoś tak sama weszła mi w ręce...
Jakby tego szczęścia było mało, wygrałam w losowaniu trzy fantastyczne książki:
Kto nie dotarł niech żałuje - fotorelacja tutaj
poniedziałek, 21 marca 2011
ale się działo...
miniona sobota należała do wielce udanych - nie pamiętam kiedy ostatnio tak świetnie spędziłam dzień. Scrapujące środowisko doskonale wie o jakim wydarzeniu mówię :)
Za sprawą moich "uroczyskowych" koleżanek odbyła się pierwsza tego typu impreza w Łodzi, i mam nadzieję, że nie ostatnia - SCRAPOWISKO powinno już na stałe wpisać się w kalendarz craftowych imprez.
Przez cały dzień trwało szaleństwo zakupów, scrapowych pogaduszek, konkursów i kursów.
Ja również nie omieszkałam wziąć udziału w tych ostatnich.
Kurs "Babski Grunge" prowadzony przez Finn był jedną z tych rzeczy, na którą czekałam z niecierpliwością. Praca z zębatkami, Glimmer Mistami i gesso okazała się nie taka straszna jak się tego obawiałam na początku. Co prawda scrap, który stworzyłam podczas tego kursu nie zachwyca mnie do końca ale złapałam bakcyla i następną rzeczą w jaką muszę zainwestować będą właśnie kolorowe mgiełki :)
Podczas trwania kursu odbyło się losowanie mini nagród.
Szczęśliwym trafem trafił w moje ręce komplet ufundowany przez Scrapiniec - literki, ażurowe jajeczka, same cudności :
Kolejny ciekawy kursik zaproponowała Molla, którą wirtualnie podglądam od dawna ale dopiero teraz dane mi było poznać osobiście.
Sztuka tworzenia papierowych kwiatów wcale nie jest taka prosta jakby się to mogło początkowo wydawać - niektóre kursantki zrezygnowały w połowie nie mogąc sobie poradzić ze składaniem płatków.
Mnie się udało dotrwać do końca, a to efekt:
Mnóstwo sklepów kusiło ze wszystkich stron kolorowymi produktami - oczywiście oprzeć się temu kuszeniu to sztuka; ograniczyłam się do minimum:
Muszę napisać jeszcze raz - było świetnie: kawa, ciasteczka, kreatywne dziewczyny, pogaduszki, śmiechy i wymiana doświadczeń.
Zapomniałam zabrać swojego aparatu, więc podkradłam zdjęcie od Beatki :)
Więcej zdjęć oczywiście tutaj
Czekam z niecierpliwością na kolejną tego typu imprezę
Za sprawą moich "uroczyskowych" koleżanek odbyła się pierwsza tego typu impreza w Łodzi, i mam nadzieję, że nie ostatnia - SCRAPOWISKO powinno już na stałe wpisać się w kalendarz craftowych imprez.
Przez cały dzień trwało szaleństwo zakupów, scrapowych pogaduszek, konkursów i kursów.
Ja również nie omieszkałam wziąć udziału w tych ostatnich.
Kurs "Babski Grunge" prowadzony przez Finn był jedną z tych rzeczy, na którą czekałam z niecierpliwością. Praca z zębatkami, Glimmer Mistami i gesso okazała się nie taka straszna jak się tego obawiałam na początku. Co prawda scrap, który stworzyłam podczas tego kursu nie zachwyca mnie do końca ale złapałam bakcyla i następną rzeczą w jaką muszę zainwestować będą właśnie kolorowe mgiełki :)
Podczas trwania kursu odbyło się losowanie mini nagród.
Szczęśliwym trafem trafił w moje ręce komplet ufundowany przez Scrapiniec - literki, ażurowe jajeczka, same cudności :
Kolejny ciekawy kursik zaproponowała Molla, którą wirtualnie podglądam od dawna ale dopiero teraz dane mi było poznać osobiście.
Sztuka tworzenia papierowych kwiatów wcale nie jest taka prosta jakby się to mogło początkowo wydawać - niektóre kursantki zrezygnowały w połowie nie mogąc sobie poradzić ze składaniem płatków.
Mnie się udało dotrwać do końca, a to efekt:
Mnóstwo sklepów kusiło ze wszystkich stron kolorowymi produktami - oczywiście oprzeć się temu kuszeniu to sztuka; ograniczyłam się do minimum:
Muszę napisać jeszcze raz - było świetnie: kawa, ciasteczka, kreatywne dziewczyny, pogaduszki, śmiechy i wymiana doświadczeń.
Zapomniałam zabrać swojego aparatu, więc podkradłam zdjęcie od Beatki :)
Więcej zdjęć oczywiście tutaj
Czekam z niecierpliwością na kolejną tego typu imprezę
środa, 15 września 2010
Lubię...
no cóż i na mnie przyszła kolej w zabawie krążącej ostatnio po blogowym świecie.
Wywołana przez Beatkę do tablicy spieszę z wypunktowaniem tego, co lubię:
1. góry w czasie złotej jesieni
2. poranną kawę z mlekiem, koniecznie w dużym kubku
3. wylegiwanie się w łóżku do godzin nieprzyzwoicie późnych
4. poezję śpiewaną
5. dźwięk gitary przy wieczornym ognisku
6. wiatr we włosach
7. kolor brązowy we wszystkich jego odcieniach
8. biały twarożek ze szczypiorkiem i sosem Tabasco
9. spiżarnię pełną przetworów na zimę
10.wędrówki po lesie w poszukiwaniu grzybów
To ostatnie wręcz ubóstwiam, a teraz właśnie jest czas spełnienia :)
Dzisiejsze zbiory:

Niedzielne zbiory w trakcie suszenia upchnięte jedne na drugich w piekarniku:

I ususzone grzybki zebrane dwa tygodnie temu:

To na tyle jeśli chodzi o grzyby - oczywiście na tyle w poście, bo samego grzybobrania i przetwarzania na pewno nie koniec !!!
Tradycyjnie wymigam się od zasady przekazania zabawy kolejnym 10 osobom - nie mam kogo wyznaczyć, wszyscy już się chyba wyspowiadali :)
Wywołana przez Beatkę do tablicy spieszę z wypunktowaniem tego, co lubię:
1. góry w czasie złotej jesieni
2. poranną kawę z mlekiem, koniecznie w dużym kubku
3. wylegiwanie się w łóżku do godzin nieprzyzwoicie późnych
4. poezję śpiewaną
5. dźwięk gitary przy wieczornym ognisku
6. wiatr we włosach
7. kolor brązowy we wszystkich jego odcieniach
8. biały twarożek ze szczypiorkiem i sosem Tabasco
9. spiżarnię pełną przetworów na zimę
10.wędrówki po lesie w poszukiwaniu grzybów
To ostatnie wręcz ubóstwiam, a teraz właśnie jest czas spełnienia :)
Dzisiejsze zbiory:

Niedzielne zbiory w trakcie suszenia upchnięte jedne na drugich w piekarniku:

I ususzone grzybki zebrane dwa tygodnie temu:

To na tyle jeśli chodzi o grzyby - oczywiście na tyle w poście, bo samego grzybobrania i przetwarzania na pewno nie koniec !!!
Tradycyjnie wymigam się od zasady przekazania zabawy kolejnym 10 osobom - nie mam kogo wyznaczyć, wszyscy już się chyba wyspowiadali :)
sobota, 10 października 2009
weekend tfu :-) rczy
... co prawda tfu :-) rczy trochę inaczej ale jednak tfu :-) rczy.
Korzystając z nieobecności mojego małżonka wzięłam pędzel w swoje ręce. Cała sobota upłynęła na malowaniu. W jeden dzień udało się zmienić monotonne oblicze kącika jadalnego w kuchni. W tym miejscu muszę jeszcze raz podziękować Ewci, która wpadła do mnie na chwilkę, a w rezultacie wykonała kawał dobrej roboty, wyklejając taśmą malarską mające powstać pasy - wielkie buziaki kochana, bez twojej pomocy na pewno nie skończyłabym w jeden dzień.
Niby to takie nic ale jednak kącik nabrał zupełnie innego charakteru - jest teraz bardziej przytulny, a i poranna kawa smakuje jakoś inaczej.
Pasy są w kolorze rudym (nie tak wściekłym jak na zdjęciu wyszło) i nawet mąż po powrocie pochwalił ha ha

Na odświeżaniu kuchni upłynęła poprzednia sobota, a ja zadowolona z efektów postanowiłam wykorzystać również niedzielę na tfu :-) rcze eksperymenty. W obroty poszedł przedpokój. Dwie ściany pomalowane "białą czekoladą" (Duluxa oczywiście). Dzieci dzielnie mi pomagały

Dwie węższe ściany dla odmiany kolorystycznej to "cynamonowy deser" (prawda, że piękne nazwy mają duluxowe farby?)

To już koniec malarskiej relacji, następny post będzie na pewno na inny temat - chociaż kto wie, wszak duży pokój też się prosi o malowanie :)
Korzystając z nieobecności mojego małżonka wzięłam pędzel w swoje ręce. Cała sobota upłynęła na malowaniu. W jeden dzień udało się zmienić monotonne oblicze kącika jadalnego w kuchni. W tym miejscu muszę jeszcze raz podziękować Ewci, która wpadła do mnie na chwilkę, a w rezultacie wykonała kawał dobrej roboty, wyklejając taśmą malarską mające powstać pasy - wielkie buziaki kochana, bez twojej pomocy na pewno nie skończyłabym w jeden dzień.
Niby to takie nic ale jednak kącik nabrał zupełnie innego charakteru - jest teraz bardziej przytulny, a i poranna kawa smakuje jakoś inaczej.
Pasy są w kolorze rudym (nie tak wściekłym jak na zdjęciu wyszło) i nawet mąż po powrocie pochwalił ha ha

Na odświeżaniu kuchni upłynęła poprzednia sobota, a ja zadowolona z efektów postanowiłam wykorzystać również niedzielę na tfu :-) rcze eksperymenty. W obroty poszedł przedpokój. Dwie ściany pomalowane "białą czekoladą" (Duluxa oczywiście). Dzieci dzielnie mi pomagały

Dwie węższe ściany dla odmiany kolorystycznej to "cynamonowy deser" (prawda, że piękne nazwy mają duluxowe farby?)

To już koniec malarskiej relacji, następny post będzie na pewno na inny temat - chociaż kto wie, wszak duży pokój też się prosi o malowanie :)
piątek, 14 listopada 2008
Na poprawę mojego humoru...
tak, tak...ten tydzień zaczął się bardzo niepomyślnie. Młodsze dziecię ma zapalenie oskrzeli, na skutek czego zaplanowana na przyszły czwartek operacja przepukliny została przesunięta na 1.XII.
W środę rano Lidkę "zaatakowała" jakaś straszna wysypka, która okazała się reakcją alergiczną, a jak to z alergiami bywa nie wiadomo co jest przyczyną - bawimy się teraz w detektywa.
Ale to jeszcze nie koniec. Właśnie wróciliśmy od lekarza, bo wysypka to za mało, dołączyło się do tego ostre zapalenie krtani, powodujące trudności w oddychaniu :( Tak to najczęściej bywa, że rodzeństwo choruje parami...
Humor mam więc adekwatny do sytuacji, portfel lżejszy o prawie 200 zł i kolejną porcję medykamentów do kolekcji...
Korzystając z tego, że jestem z chorowitkami w domu włączyłam komputer, co by nadrobić zaległości blogowe, a tu niespodzianka !!! Moja tfu:-)rczosć została wyróżniona w zabawie "Kreatywny blog"
Zabawa przywędrowała chyba z zagranicznych stron, ponieważ zasady wypisane są po angielsku :)
The rules:
1. The winner can put the logo on her blog.
2. Link the person you received your award from.
3. Nominate at least 7 other blogs.
4. Put links of those blogs on yours.
5. Leave a message on the blogs of the girls you've nominated.
Tak więc stosuję się do powyższego :)
.jpg)
To wyróżnienie zafundowała mi PSTRYCZKOWA PRZYJACIÓŁKA Gabcia - dziękuję Ci kochana, naprawdę poprawiłaś mi humor :) i choć zazwyczaj nie bawię się w takie łańcuszki, to dzis na odstresowanie przyłączam się do zabawy...
A wg mnie na miano "Kreatywnego bloga" zasłużyły:
1.Kamilcia
2.Ewa
3.KitiW
4.Filka
5.Ania
6.Bożenka
7.Bea
W środę rano Lidkę "zaatakowała" jakaś straszna wysypka, która okazała się reakcją alergiczną, a jak to z alergiami bywa nie wiadomo co jest przyczyną - bawimy się teraz w detektywa.
Ale to jeszcze nie koniec. Właśnie wróciliśmy od lekarza, bo wysypka to za mało, dołączyło się do tego ostre zapalenie krtani, powodujące trudności w oddychaniu :( Tak to najczęściej bywa, że rodzeństwo choruje parami...
Humor mam więc adekwatny do sytuacji, portfel lżejszy o prawie 200 zł i kolejną porcję medykamentów do kolekcji...
Korzystając z tego, że jestem z chorowitkami w domu włączyłam komputer, co by nadrobić zaległości blogowe, a tu niespodzianka !!! Moja tfu:-)rczosć została wyróżniona w zabawie "Kreatywny blog"
Zabawa przywędrowała chyba z zagranicznych stron, ponieważ zasady wypisane są po angielsku :)
The rules:
1. The winner can put the logo on her blog.
2. Link the person you received your award from.
3. Nominate at least 7 other blogs.
4. Put links of those blogs on yours.
5. Leave a message on the blogs of the girls you've nominated.
Tak więc stosuję się do powyższego :)
.jpg)
To wyróżnienie zafundowała mi PSTRYCZKOWA PRZYJACIÓŁKA Gabcia - dziękuję Ci kochana, naprawdę poprawiłaś mi humor :) i choć zazwyczaj nie bawię się w takie łańcuszki, to dzis na odstresowanie przyłączam się do zabawy...
A wg mnie na miano "Kreatywnego bloga" zasłużyły:
1.Kamilcia
2.Ewa
3.KitiW
4.Filka
5.Ania
6.Bożenka
7.Bea
czwartek, 5 czerwca 2008
Akcja charytatywna kontra akcja strajkowa...
Obrazki, które zrobiłam dla chorego Patryka, czekają wykończone, aż pocztowcy skończą swój strajk :/ - nie wiem tylko czy się tego doczekają :(
Tym czasem pokazuję to, co wyszło spod moich rąk - nie jest to dzieło sztuki ale powstało w bardzo szczytnym celu !


czwartek, 22 maja 2008
UROCZYSKO...
Nie miałam ostatnio czasu na przyjemności, ale korzystając z dzisiejszego dnia wolnego muszę napisać chociaż kilka krótkich słów na pewien UROCZY temat :)
Właśnie minął tydzień od naszego czwartkowego sabatu łódzkiego, na którym to zgodnie powzięłyśmy postanowienie o utworzeniu wspólnego bloga :)
Pomysłodawczynią przedsięwzięcia jest Beatka, współtwórcami wszystkie zakręcone łodzianki-czarownice ;) , a matką chrzestną (bo nadała imię naszemu blogowi) Kamilka. Wszystkie zgodnie przyklasnęłyśmy na ten pomysł i mamy UROCZYSKO !!!
Wg Wikipedii UROCZYSKO to część lasu (rzadziej pola lub łąki) o orientacyjnym znaczeniu, bez ściśle oznaczonych granic; jest to miejsce związane zwykle ze szczególnym wydarzeniem historycznym, legendą, kurhanem, w którym występują charakterystyczne cechy przyrodnicze.
Obecnie uroczysko potocznie jest rozumiane jako miejsce odludne, tajemnicze, a nawet niebezpieczne czy mogące rzucać na ludzi "uroki".
Nasze UROCZYSKO również będzie troszkę tajemnicze, ale przepełnione tylko dobrą magią, energią i fluidami twórczymi. Mam nadzieję, że wszyscy odwiedzający nasz zakątek będą czerpać przyjemność z oglądania naszych prac i być może inspirację, bo taki mamy cel !!!
Właśnie minął tydzień od naszego czwartkowego sabatu łódzkiego, na którym to zgodnie powzięłyśmy postanowienie o utworzeniu wspólnego bloga :)
Pomysłodawczynią przedsięwzięcia jest Beatka, współtwórcami wszystkie zakręcone łodzianki-czarownice ;) , a matką chrzestną (bo nadała imię naszemu blogowi) Kamilka. Wszystkie zgodnie przyklasnęłyśmy na ten pomysł i mamy UROCZYSKO !!!
Wg Wikipedii UROCZYSKO to część lasu (rzadziej pola lub łąki) o orientacyjnym znaczeniu, bez ściśle oznaczonych granic; jest to miejsce związane zwykle ze szczególnym wydarzeniem historycznym, legendą, kurhanem, w którym występują charakterystyczne cechy przyrodnicze.
Obecnie uroczysko potocznie jest rozumiane jako miejsce odludne, tajemnicze, a nawet niebezpieczne czy mogące rzucać na ludzi "uroki".
Nasze UROCZYSKO również będzie troszkę tajemnicze, ale przepełnione tylko dobrą magią, energią i fluidami twórczymi. Mam nadzieję, że wszyscy odwiedzający nasz zakątek będą czerpać przyjemność z oglądania naszych prac i być może inspirację, bo taki mamy cel !!!
czwartek, 8 maja 2008
I Otwarte Mistrzostwa Polski w Scrapbookingu
14 czerwca 2008 r w Warszawie podczas Ogólnopolskiego Zlotu Scraperek odbędą się I Ogólnopolskie Mistrzostwa Polski w Scrapbookingu!
Imprezę objęły swoim patronatem sklep internetowy dla scraperek Kaj ozdób Raj
oraz forum scrappassion!
Podczas mistrzostw odbędzie się jedna zamknięta dla gapiów konkurencja: freestyle ze zdjęciem z powierzonych przez organizatorów materiałów.
Spośród uczestniczek Zlotu zostanie wyłonione jury, które wskaże na 5 najlepszych prac a o zwycięstwie zadecydują sponsorzy imprezy
Nagrodą jest bon pieniężny na zakupy w sklepie Kaj oraz miejsce w panteonie gwiazd Polskiego Scrapbookingu!
Zgłoszenia należy wysyłać mailem na babsko78@gazeta.pl do 31 maja 2008 r. Mail należy zatytułować: Mistrzostwa oraz w podpisie umieścić swoje imię i nazwisko oraz jeśli takowy występuje to również nick internetowy. Drogą zwrotną otrzymacie więcej szczegółów imprezy.

sobota, 26 kwietnia 2008
Kolejne wspaniałe spotkanie...
Tym razem na miejscu, czyli w siedzibie naszego łódzkiego Cafeartu. Wspaniała atmosfera, pozytywnie zakręcone dziewczyny, scraperskie pogaduchy, wymiana doświadczeń, mocna kawa, słodkie ciasto i przepyszna zalewajka ugotowana przez Monę - to tylko namiastka tego, w jakiej atmosferze minął dzisiejszy dzień. Yoasia obdarowała każdego uczestnika spotkania uroczą, własnoręcznie uszytą świnką, Filka zrobiła nam piękną scrapową wizytówkę "Cafeart", Nela udostępniła "czarodziejską" maszynkę, która wycina cuda, Gosia przyniosła przepiękne wstążki - ach czego tam u nas dzisiaj nie było... Niech żałują wszyscy ci, którzy nie przyjechali na łódzkie spotkanie !!! Zdjęć oczywiście nie wstawię, bo znów zapomniałam aparatu :) ale zapraszam na relację do Beatki - u niej jest wszystko udokumentowane ;) |
Ja pewnie wkrótce wstawię jakiegoś digitalka spotkaniowego - jak mi któraś dobra dusza prześle zdjęcia :)
niedziela, 20 kwietnia 2008
Krakowskie Spotkanie Scrapowe...
Mimo tego, że wczorajsza aura nie sprzyjała podróżom nasza łódzka Cafeartowa "piątka" ruszyła na podbój grodu Kraka.
aparatu :-/ ale może uda mi się coś wydębić od Beatki
i będę mogła udowodnić, że naprawdę tam byłam ;-)
Spotkanie przerosło moje oczekiwania :) Atmosfera super sympatyczna, mnóstwo zakręconych dziewczyn, które choć widziane po raz pierwszy w życiu, wydawały mi się znane od lat.
Od scrapowych różności, którymi dysponowały bardziej doświadczone scraperki można było dostać oczopląsu i bólu głowy. Cieszę się bardzo, że organizatorka tego zlotu wierciła mi w lutym dziurę w brzuchu, żebym przyjechała. Dziękuję Ci za to Agnieszko.
Zdjęciami niestety nie dysponuję - w ferworze pakowania nie wzięłamOd scrapowych różności, którymi dysponowały bardziej doświadczone scraperki można było dostać oczopląsu i bólu głowy. Cieszę się bardzo, że organizatorka tego zlotu wierciła mi w lutym dziurę w brzuchu, żebym przyjechała. Dziękuję Ci za to Agnieszko.
aparatu :-/ ale może uda mi się coś wydębić od Beatki
i będę mogła udowodnić, że naprawdę tam byłam ;-)
sobota, 22 marca 2008
środa, 19 marca 2008
Wstążeczkowy zawrót głowy...
Jak wszystkim powszechnie wiadomo wstążki i taśmy są elementem zdobniczym na scrapach.
Ja osobiście uwielbiam te kolorowe dodatki i mam to szczęście, że wśród nas - Cafeartowych Łodzianek - jest jedna dobra duszyczka, u której można się zaopatrzyć w te cuda.
Nasze wtorkowe spotkanie odbyło się właśnie pod hasłem "wstążeczkowy zawrót głowy".
Zapalone scrapbookerki mogły dostać nie tylko zawrotu ale i bólu głowy - tyle różnych, pięknych koronek, wstążek i tasiemek było do wyboru...
Gdybym mogła kupiłabym wszystko (chyba nie jestem do końca normalna ;-) ) ale niestety musiałam się trochę ograniczyć.
Mimo narzuconego sobie limitu wydatków, zaopatrzyłam się w pokaźną stertę tych dodatków i jestem z tego powodu baaardzo zadowolona :-).

Ja osobiście uwielbiam te kolorowe dodatki i mam to szczęście, że wśród nas - Cafeartowych Łodzianek - jest jedna dobra duszyczka, u której można się zaopatrzyć w te cuda.
Nasze wtorkowe spotkanie odbyło się właśnie pod hasłem "wstążeczkowy zawrót głowy".
Zapalone scrapbookerki mogły dostać nie tylko zawrotu ale i bólu głowy - tyle różnych, pięknych koronek, wstążek i tasiemek było do wyboru...
Gdybym mogła kupiłabym wszystko (chyba nie jestem do końca normalna ;-) ) ale niestety musiałam się trochę ograniczyć.
Mimo narzuconego sobie limitu wydatków, zaopatrzyłam się w pokaźną stertę tych dodatków i jestem z tego powodu baaardzo zadowolona :-).
Same zobaczcie jakie cuda można kupić u naszej Gosi:

wtorek, 11 marca 2008
Zaraziłam się...
...niestety potrójnie :(
Po pierwsze jakąś kaszlowo-kataralną infekcją, po drugie realscrapowaniem, a trzecie w kolejności dopadło mnie założenie bloga :)
Jak na razie jest to dla mnie czarna magia - ciekawe czy w ogóle mi coś z tego wyjdzie :)
W każdym bądź razie postaram się :)
Po pierwsze jakąś kaszlowo-kataralną infekcją, po drugie realscrapowaniem, a trzecie w kolejności dopadło mnie założenie bloga :)
Jak na razie jest to dla mnie czarna magia - ciekawe czy w ogóle mi coś z tego wyjdzie :)
W każdym bądź razie postaram się :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)


























